Kindle Keyboard

Od lutego 2011 roku jestem bardzo szczęśliwą posiadaczką, chyba najpopularniejszego, czytnika e-booków – Amazon Kindle, w wersji z fizyczną klawiaturą i darmową siecią 3G + Wi-Fi (najświeższy czytnik Amazonu w tamtym czasie). W tym wpisie chciałabym Wam go pokazać i odpowiedzieć min. na nasuwające się pytanie: dlaczego ściągałam czytnik z ameryki, a nie kupiłam go po prostu w Polsce, ale również wspomnieć dlaczego warto poznać technologię e-papieru…

Dlaczego wybrałam czytnik Kindle?

  1. Jakość wykonania urządzenia. Dopracowany w każdym szczególe, co potwierdzały testy na różnych stronach internetowych, min. najpopularniejszy w tym temacie blog Świat Czytników.
  2. Skala szarości ekranu i kontrast. Kindle ma ekran z 16 stopniami szarości i naprawdę dobry kontrast.
  3. Koszty. Czytnik Kindle w wersji, którą posiadam kosztował 189$ + wysyłka z Ameryki do Polski wtedy, gdy go zamawiałam było to coś ok 20$, co dało w sumie 618,79 zł (bez dodatkowych kosztów cła, które pokrywała sama księgarnia Amazon – niestety teraz pokrycie cła jest doliczane do rachunku, ale i ceny czytników chyba trochę spadły). Zamówienia dokonałam w czwartek, a we wtorek czytnik miałam już w rękach. W 2011 roku ceny czytników w Polsce sięgały od 800 złotych wzwyż…
  4. Słownik. Czytnik oferuję obsługę słowników w trakcie czytania. Czytając książkę w obcym języku można łatwo podejrzeć znaczenie słów, które są nam jeszcze obce – idealny do nauki!

    Ot, technika!

Oczywiście Kindle to nie same zalety…

Czytnik Kindle ma też swoje wady. Można do nich zaliczyć nieobsługiwanie najpopularniejszego w Polsce formatu ePub, oraz brak obsługi zabezpieczonych (DRM) plików pdf. Samych pdf’ów, też nie czyta się za wygodnie, ale to ze względu na wielkość ekranu (przekątna 6″), więc wada ta tyczy się również czytników innych firm w podobnym rozmiarze… Pomaga czytanie w orientacji poziomej.
Czytnik obsługuje format .mobi oraz swój format .azw. Mobi przez te ponad dwa lata jak posiadam ten czytnik stał się dostępny chyba w każdej polskiej księgarni e-booków. Jeżeli jednak oferowany jest nam tylko format epub, to również nie ma tragedii – z pomocą przyjdzie program Calibre (także w polskiej wersji językowej), za pomocą którego dokonamy konwersji książek pomiędzy najpopularniejszymi formatami plików e-book’owych, a także pobierzemy archiwalne numery niektórych tygodników.

A może tablet…

Warto zaznaczyć, że Kindle to nie tablet i kolorowych gazet nie poczytamy, tzn. poczytać możemy, ale nie będą one tak atrakcyjne wizualnie. :) Generalnie e-czytniki są stworzone do czytania książek, a nie kolorowych czasopism. Mają one jednak jedną podstawową zaletę w porównaniu do tabletów właśnie: ich ekran nie świeci po oczach, czyli nie męczy wzroku, tak jak robią to ekrany LED czy LCD.

W sieci, czyli m.in. Polak potrafi

Na początku mojej przygody z Kindle miałam na nim nawet zainstalowaną polską wersję językową (nieoficjalną), przygotowaną przez fanów Kindla w Polsce, oraz… syntezator mowy (tak TEN Kindle nawet mówi) w wersji polskiej. Oczywiście jakość mowy text-to-speech nie dorównuje bardzo zaawansowanemu programowi IVONA (który swoją drogą niedawno został zakupiony przez Amazon), ale nie było źle, a dla osób z dużą wadą wzroku jest to i tak wielki krok na przód.

Ochrona

Kindle jest urządzeniem delikatnym i nie warto go wrzucać luzem do torebki z kluczami… Ja swojego Kundla transportuję w oryginalnym etui Kindle Lighted Leather Cover w kolorze Apple Green, które dostałam w prezencie imieninowym od mojego małżonka (który, tak na marginesie, w tamtym czasie małżą jeszcze nie był :) ).
Z czystym sumieniem mogę tę okładkę polecić. Jest bardzo wygodna w użytkowaniu i naprawdę porządnie wykonana – jakość pierwsza klasa, jedynie ta cena…

A tak oto prezentuje się mój czytnik Kindle w ubranku:

Podsumowując

Czytnik Kindle to gadżet idealny dla mnie – lubię elektronikę i fascynują mnie takie urządzenia. Dzięki e-czytnikowi, który jest lekki, więc mam go zawsze przy sobie, zaczęłam więcej czytać, a taki był właśnie mój zamiar… :)

7 komentarzy do wpisu „Kindle Keyboard”

  1. Zamówienia dokonałam w czwartek, a we wtorek czytnik miałam już w rękach.

    To długo Ci szedł. Ja zamówiłem o ile dobrze pamiętam też w czwartek, a przyszedł do mnie w sobotę. :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: