Android

Moja tele­fo­nicz­na przy­go­da…

Moja przy­go­da z sie­cią GSM zaczę­ła się tak napraw­dę dość póź­no, jeśli porów­nać to z obec­ny­mi cza­sa­mi, kie­dy dziec­ko w wie­ku wcze­snosz­kol­nym dosta­je już swój pierw­szy tele­fon… Ja swo­ją pierw­szą komór­kę otrzy­ma­łam na okres waka­cji, kie­dy dosta­łam się do liceum, czy­li było to w roku 1998 (15 lat temu). Była to już wysłu­żo­na (uży­wa­na wcze­śniej przez tatę)…

telefony

  • Motorola C160 – cegła jakich mało na ryn­ku, ale cóż się dzi­wić - takie cza­sy. Bateria trzy­ma­ła już bar­dzo krót­ko, a zasięg? Cóż z zasię­giem nie było pro­ble­mu - W MIEŚCIE, bo poza nim (gdzie mia­łam go uży­wać), trze­ba było zna­leźć jakieś wznie­sie­nie i wysu­nąć anten­kę, by choć na chwi­lę zła­pać zasięg i na szyb­ko odebrać/wysłać SMSa…

Przez kolej­ny rok komór­ka leża­ła w sza­fie i było jej tam dobrze. :) Mój tata w tym cza­sie uży­wał tele­fo­nu Bosh 908, a że nigdy nie miał wygó­ro­wa­nych wyma­gań co do tego typu sprzę­tu, to przy kolej­nym pod­pi­sy­wa­niu umo­wy nowy tele­fon dosta­łam ja, a był to:

  • Ericsson T20s - podo­bał mi się jego obły kształt, dener­wo­wał tro­chę ten mały ekran, ale gene­ral­nie miło wspo­mi­nam.

Później już były kolej­no:

  • Motorola E365 - któ­ra mnie bar­dzo roz­cza­ro­wa­ła i po pro­stu w pew­nym momen­cie nie mogłam się docze­kać, kie­dy w koń­cu się jej pozbę­dę… Na tym tele­fo­nie zakoń­czy­ła się (chy­ba bo wsze cza­sy) moja współ­pra­ca z tą mar­ką.
  • Sony Ericsson K700i - bar­dzo przy­jem­ny, jak na cza­sy w któ­rych go uży­wa­łam - wte­dy to był napraw­dę faj­ny gadżet.
  • Samsung Z630 - szcze­rze mówiąc… przy­po­mnia­łam sobie o nim, gdy zaj­rza­łam do szu­fla­dy i zoba­czy­łam go wśród innych zapo­mnia­nych już sprzę­tów. Dzielnie mi słu­żył, ale jego mecha­nizm suwa­nia pod koniec dzia­łał bar­dzo cięż­ko.
  • Samsung F480 - mój pierw­szy tele­fon z doty­ko­wym ekra­nem. Niestety nie był żad­ną rewe­la­cją, ale tłu­ma­czę to opro­gra­mo­wa­niem.

Zawsze chcia­łam mieć tele­fon z ciut „wyż­szej pół­ki”, ale nie­ste­ty nigdy nie mogłam sobie na nie­go pozwo­lić… Zmieniło się to przy ostat­niej zmia­nie tele­fo­nu. Oczywiście smart­fon, któ­ry aktu­al­nie posia­dam już od 1,5 roku, nie był nowo­ścią na ryn­ku, ale wresz­cie oka­zał się sprzę­tem na mia­rę moich potrzeb. :-) Gadżet przy któ­rym chy­ba po raz pierw­szy potrze­bo­wa­łam się­gnąć po instruk­cję obsłu­gi i tak napraw­dę chy­ba to naj­bar­dziej prze­ko­na­ło mnie w słusz­no­ści doko­na­ne­go wybo­ru…

Obecnie, jak już wie­cie z dru­gie­go wpi­su na tym blo­gu, posia­dam:

  • HTC Desire Z, z fizycz­ną kla­wia­tu­rą QWERTY oraz z upra­gnio­nym prze­ze mnie Androidem na pokła­dzie. Na począt­ku tele­fon mnie zachwy­cił, a raczej chy­ba sam jego sys­tem, jed­nak jak się póź­niej oka­za­ło model ten potra­fi mi się zre­se­to­wać bez powo­du i cier­pi na czę­ste zawiesz­ki nakład­ki (od pro­du­cen­ta) Sense, co mnie bar­dzo dener­wu­je… Z cza­sem stwier­dzi­łam rów­nież, że fizycz­na kla­wia­tu­ra mi nie jest do nicze­go potrzeb­na, a tyl­ko znacz­nie pod­no­si wagę tele­fo­nu - jestem od jakie­goś cza­su zwo­len­nicz­ką pisa­nia meto­dą Swype.
    Pewnie domy­śla­cie się już, że ponow­nie nie mogę się docze­kać wymia­ny na nowy gadżet i raczej nie będzie to ponow­nie fir­ma HTC
Standard

One thought on “Moja tele­fo­nicz­na przy­go­da…

  1. Pingback: Nowa zabaweczka… :) | Haker w spódnicy :-)

Dodaj komentarz