Kulinarny antytalent

Dlaczego kuli­nar­ny anty­ta­lent?

Cóż… może i wstyd się przy­znać, ale całe życie goto­wa­ła u mnie w domu mama, więc za bar­dzo nie mar­twi­łam się „co dziś zjem na obiad” - po pro­stu ten obiad na mnie zawsze cze­kał. Czasem coś zro­bi­łam w kuch­ni, więc pod­sta­wy jakieś mam… Niestety na pod­sta­wach się koń­czy - nie mam tzw. „oka”, dla­te­go też wolę sztyw­ne prze­pi­sy, ponie­waż nie gotu­jąc wcze­śniej zwy­czaj­nie nie wiem co do cze­go będzie dobrze paso­wać i ile cze­go trze­ba dodać… Czas to zmie­nić z pro­ste­go powo­du - miesz­ka­nia na swo­im. :-) Na szczę­ście nie boję się eks­pe­ry­men­tów i chce się tego goto­wa­nia wresz­cie nauczyć, a że róż­nie wycho­dzi, dla­te­go ten dział blo­ga będzie nosić nazwę Kulinarny anty­ta­lent… :-)

Standard

Dodaj komentarz